SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start

Aleksander Surdej, "Współzależność gospodarcza a autonomia polityki gospodarczej państw"

Email Drukuj PDF

I. Wstęp

W ostatnich dwóch dziesięcioleciach odnotowaliśmy wzrost otwartości gospodarczej, który nazywany jest niekiedy mianem globalizacji gospodarczej[1]. Proces ten znajduje się w centrum uwagi badaczy, polityków i opinii publicznej całego świata. Zainteresowanie budzi kwestia przyczyn i skutków globalizacji gospodarczej, jej nieuchronności lub odwracalności, międzynarodowego i wewnątrzkrajowego rozkładu kosztów i korzyści z niej płynących oraz zdolności państwa do ograniczania jej negatywnych skutków.

            Można wyróżnić trzy ogólne typy postaw wobec globalizacji. Pierwszą jest postawa globalizacyjnego optymizmu cechująca tych, którzy w globalizacji gospodarczej dostrzegają wyłącznie nową wspaniałą erę. W ich oczach prowadzi ona do wzrostu dobrobytu, zwiększenia wolności i redukcji potencjału konfliktowego oczekiwanej dzięki wzrostowi gospodarczej integracji. Drugą krańcowo odmienną postawą jest postawa totalnej krytyki globalizacji gospodarczej. W postawie tej szczególne miejsce zajmuje uznawanie globalizacji gospodarczej za przyczynę wzrostu ekonomicznych nierówności, spadku bezpieczeństwa socjalnego pracowników najemnych i generalnego osłabienia państwa dobrobytu. Trzecią jest postawa selektywnej krytyki procesów globalizacyjnych z pozycji troski o spójność wspólnot społecznych zagrożonych przez niestabilność gospodarczą i generowane z zewnątrz szoki, w tym delokalizację przemysłu, napływ imigrantów czy zagrożenie bezpieczeństwa wewnętrznego przez grupy kryminalne lub terrorystyczne. Postawy wobec globalizacji wydają się być w dużej mierze uwarunkowane przez ocenę wpływu globalizacji gospodarczej na zdolność państwa do osiągania celów wspólnotowych.

            Przedmiotem analizy w niniejszym tekście jest właśnie kwestia wpływu globalizacji gospodarczej na zdolność państwa do osiągania autonomicznie stanowionych celów (do autonomii polityki gospodarczej). Analiza ta zostanie przeprowadzona w trzech krokach. W pierwszym kroku spróbuję zdefiniować pojęcie autonomii w polityce gospodarczej. W drugim krótko przedstawię stan wiedzy na temat stopnia gospodarczej globalizacji. W trzecim kroku przestawię kierunki poszukiwań metod i narzędzi, poprzez które państwa mogą próbować realizować względnie autonomiczną (odpowiedzialną wobec swoich obywateli) politykę gospodarczą.

 

II. Autonomia polityki gospodarczej: próba zdefiniowania i operacjonalizacji pojęcia

Zdolność do prowadzenia autonomicznej polityki gospodarczej może zostać określona mianem suwerenności w wymiarze gospodarczym. Jak przypomina Robert O. Keohane[2], suwerenność jest jednym z tych pojęć, które podlegają redefinicji i reinterpretacji wraz ze zmianą sytuacji historycznej. Pojęcie to nabiera specyficznych treści w zależności od historycznego kontekstu, w którym jest stosowane.

            Tradycyjnie suwerenność była rozumiana jako zewnętrzna suwerenność państwa, była więc doktryną, w myśl której państwo jest uważane za suwerenne, jeśli nie podlega żadnemu innemu państwu oraz posiada pełne i wyłączne uprawnienia do określania wewnętrznego porządku prawnego. Niezależność od żadnego zewnętrznego ośrodka władzy jest więc uzupełniana o wewnętrzną hegemonię, która miała polegać na tym, że suwerenny władca wydawał prawa obowiązujące jego poddanych bez ich zgody.

            Rozwój demokratycznych form życia politycznego zmienił znaczenie wewnętrznego wymiaru suwerenności: podmiotem stanowiącym prawo stała się polityczna zbiorowość, a w szczególności wyłaniana w procesie demokratycznej rywalizacji politycznej jej reprezentacja. Nie zmienił się zewnętrzny aspekt pojęcia suwerenności: aby dane państwo mogło być uznane za suwerenne, nie może podlegać innemu państwu.

            Pierwszą fundamentalną kwestią, która w kontekście tej analizy wymaga rozstrzygnięcia jest to, czy suwerenność pojmujemy jako pojęcie stopniowalne czy też jako „pojęcie binarne”, czyli czy dane państwo może być bardziej lub mniej suwerenne.

            Ściśle związana z kwestią stopniowalności pojęcia suwerenności jest kwestia rozróżnienia pomiędzy formalną a faktyczną suwerennością, przy czym postawowym wskaźnikiem formalnej suwerenności jest, używając określenia Stevena D. Krasnera[3], międzynarodowa suwerenność prawna, czyli fakt prawnego uznawania danego państwa przez międzynarodową wspólnotę państw.

            Faktyczna suwerenność byłaby z kolei, w terminologii Krasnera, suwerennością wewnętrzną, czyli zdolnością danego kraju do wyboru i wdrażania autonomicznie formułowanych polityk. Faktyczna suwerenność nie musi oznaczać braku prób ingerencji w wewnętrzne sprawy danego państwa przez inne suwerenne państwa, lecz oznacza posiadanie przez dane państwo wystarczająco silnych narzędzi dla skutecznej minimalizacji częstotliwości lub skutków ingerencji innych suwerennych państw.

            Pojęcie suwerenności odnoszone było tradycyjnie do dziedzin „wysokiej polityki”: dyplomacji i spraw wojskowych. Wynikało to z faktu, że podstawowym zadaniem państwa było zapewnienie jego niepodległości, a dyplomacja i siły zbrojne były podstawowym narzędziem służącym do osiągania tego celu. Gdy jednak cele państwa są przeformułowane tak, aby uwzględniać odpowiedzialność państwa za bezpieczeństwo ekonomiczne, dobrobyt i jakość życia obywateli – cele, które współcześnie nie są osiągane przez wojny i towarzyszącą im grabież dóbr należących do wrogów – to konieczne staje się tworzenie narzędzi osiągania nowych celów.

            Wydaje się, że obecnie autonomia polityki gospodarczej  jest uznawana za narzędzie mitygowania negatywnych skutków globalizacji gospodarczej i ochrony dobrobytu obywateli. Stopień i efekty autonomii polityki gospodarczej zależą od zdolności danego państwa do kształtowania korzystnych (i przeciwdziałania niekorzystnym) zjawisk zewnętrznych.

            We współczesnych otwartych gospodarkach zewnętrzne zjawiska mogą wpływać na wewnętrzne procesy gospodarcze w stopniu większym niż kiedykolwiek w przeszłości. Przykładami takich potencjalnie zakłócających zdarzeń zewnętrznych są:

-         niestabilność kursów walutowych i towarzyszące (często je wywołujące) jej spekulacyjne ataki przeciwko danej walucie;

-         gwałtowny odpływ kapitału spowodowany zjawiskami leżącymi poza granicami danego kraju, lecz skutkujący silną deprecjacją waluty i spadkiem indeksów giełdowych;

-         wzrost zagranicznego zadłużenia prywatnych przedsiębiorstw, które może grozić falą bankructw i pogorszeniem się koniunktury gospodarczej;

-         pogarszanie się terms of trade[4] w handlu dobrami produkowanym w danym kraju;

-         wzrost protekcjonizmu w innych krajach, który pogarsza dostęp produktów danego kraju do rynków krajów zwiększających stopień protekcjonizmu.

            Warto zauważyć, że realizowanie odpowiedzialności państwa za ochronę wewnętrznych warunków gospodarowania może oznaczać podjęcie działań, które w pewnym sensie oznaczają zmniejszenie międzynarodowej suwerenności prawnej. I tak na przykład stabilność kursów walutowych może być zwiększana przez interwencje na rynku walutowym (jest to kosztowna, choć niewątpliwie najbardziej samodzielna metoda osiągana tego celu); przez wprowadzenie sztywnego kursu walutowego (metoda samodzielna, lecz także kosztowna, gdyż wymagająca posiadania rezerw gwarantujących wymianę waluty własnego kraju na inne waluty po stałym kursie) lub przez przystąpienie do unii walutowej, czyli zastąpienie waluty własnego kraju przez walutę ugrupowania gospodarczego. Ta ostatnia metoda oznacza jednak oddanie znaczących uprawnień (uprawnienie do prowadzenia polityki pieniężnej) w ręce ponadnarodowych instytucji – jest więc ograniczeniem formalnej suwerenności.

            Inne z zadań związanych z dbałością o interesy gospodarcze kraju, a mianowicie przeciwdziałanie protekcjonizmowi w polityce handlowej i subsydiowaniu ekspansji gospodarczej firm innych krajów, jest realizowane współcześnie w zupełnie inny sposób niż 100 czy jeszcze 70 lat temu. O ile kiedyś wielkie imperia europejskie wymuszały siłą otwarcie rynków innych krajów czy też strzegły korzystnych dla siebie warunków tego otwarcia przez obecność wojskową, to obecnie najskuteczniejszym sposobem przeciwdziałania pokusie protekcjonizmu i strategicznej ekspansji zagranicznej firm innych krajów jest związanie obecnych i potencjalnych partnerów handlowych międzynarodowymi wielostronnymi porozumieniami w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). Stronami takich porozumień są wszyscy sygnatariusze tych porozumień, ośrodkami nadzorowania wypełniania porozumień są kraje-sygnatariusze i sama organizacja wyposażona w uprawnienia i zasoby do nadzorowania stopnia i sposobu wypełniania porozumień, a stabilność porozumień ma swoje źródło w korzyściach płynących z istnienia otwartego systemu handlu międzynarodowego (wolny handel jako globalne dobro publiczne). Szczegóły takich wielostronnych porozumień (moment i zakres liberalizacji) mogą jednak ukrywać i ukrywają realny rozkład sił pomiędzy stronami porozumienia. I tak na przykład Alice H. Amsden i Takashi Hikino zwracają uwagę na to, że obecnie porozumienia WTO zabraniają subsydiów eksportowych jako niedozwolonej formy pomocy państwa, nie zabraniają zaś subsydiowania badań naukowych i rozwoju nowych technologii, które są akceptowalną formą pomocy państwa – formą sprzyjającą tworzeniu i utrzymywaniu przewagi konkurencyjnej najwyżej rozwiniętych państw[5]. Zadaniem państwa, które stara się realizować politykę wzmacniania ekonomicznej suwerenności, jest rozpoznanie interesów rozwojowych własnej gospodarki i ochrona ich w trakcie negocjacji wielostronnych.

 

III. Wskaźniki globalizacji gospodarczej

Warto zauważyć, że z analitycznego punktu widzenia, globalizacja gospodarcza jest pojęciem o niejasnych konturach. Nie istnieje bowiem dobrze zdefiniowany wzorzec globalizacji gospodarczej – zestaw kryteriów, których spełnienie pozwoliłoby stwierdzić, czy mamy do czynienia ze stanem globalizacji gospodarczej. Nie aspirując do stworzenia takiego idealnego wzorca spróbujmy wskazać wymiary i wskaźniki, które mogą być brane pod uwagę w analizie procesu globalizacji gospodarczej.

 

III.A. Globalizm gospodarczy jako punkt odniesienia dla analizy wzrostu współzależności gospodarczej

           

Posługiwanie się pojęciem globalizacja gospodarcza zdaje się sugerować tendencję do stałego wzrostu otwartości gospodarczej, którego punktem docelowym jest osiągnięcie stanu globalizmu gospodarczego. Uznanie globalizmu gospodarczego jako punktu odniesienia rodzi jednak kolejny problem: jak zdefiniować ów globalizm. Logicznie poprawną byłaby definicja, zgodnie z którą globalizm jest stanem, w którym w lokalnej (narodowej) gospodarce w pełni reprezentowane są zjawiska i podmioty gospodarcze obecne w innych, także geograficznie odległych, gospodarkach. Zgodnie z tą definicją mówilibyśmy, że gospodarka Stanów Zjednoczonych jest w pełni zglobalizowana, gdyby na amerykańskim rynku obecne były przedsiębiorstwa oraz towary i usługi pochodzące z innych krajów w proporcjach, które odzwierciedlają udziały tych przedsiębiorstw i krajów w światowej produkcji dóbr i usług. I tak, zgodnie z tą definicją, ponieważ gospodarka Stanów Zjednoczonych stanowi ¼ gospodarki światowej, to gospodarka ta mogłaby zostać uznana za w pełni zglobalizowaną, gdyby 75 % dóbr i usług sprzedawanych na rynku amerykańskim pochodziło z innych krajów, a kraje te były reprezentowane w proporcjach uwzględniających ich znaczenie w gospodarce świata. Dane z końca lat 1990-tych pokazują, że tak jednak nie jest. Łączna wartość eksportu i importu Stanów Zjednoczonych stanowi zaledwie 12-14 % amerykańskiego produktu krajowego brutto. Unia Europejska nie jest wcale bardziej „zglobalizowana”. Kraje członkowskie UE mają bardzo otwarte gospodarki, ale jest to swoiste otwarcie „do wewnątrz”, w obrębie tego ugrupowania. Jeśli kraje UE potraktować jako jeden podmiot, to gospodarka UE jest równie mało zglobalizowana, jak gospodarka Stanów Zjednoczonych. Kontynuując to rozumowanie można ustalić docelowy, maksymalny poziom otwartości gospodarek dla każdego z około 180 państw członkowskich Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF). Przeciętny kraj członkowski IMF wytwarza około 0,5 % światowego dochodu. Pełna globalizacja w takim przypadku oznaczałaby wymianę z zagranicą 99,5 % dochodu narodowego. Żaden kraj świata, za wyjątkiem Singapuru i Hongkongu, nawet nie zbliżył się do takiego poziomu otwartości gospodarczej.

Teoretyczny potencjał globalizacji zderza się z „geografią”. W rzeczywistości wymiana handlowa jest silnie przestrzennie skoncentrowana. Państwa handlują głównie ze swoimi sąsiadami lub innymi państwami tego samego regionu (kontynentu). Pomiędzy strategią gospodarczej samowystarczalności a strategią globalizacji sytuują się strategie regionalnej liberalizacji. Nie jest to jedynie przypadek Europy. W innych częściach świata (zob. tabela 1) także podjęto działania na rzecz regionalnej liberalizacji handlu.

 

Tabela 1

Strategie liberalizacji handlu

Jednostronne

Dwustronne

Wielostronne

Globalne

 

 

Liberalizacja handlu w Azji Południowo-Wschodniej, Australii i Nowej Zelandii w latach 80. i 90.

 

Skupione pod względem geograficznym

Rozproszone pod względem geograficznym

Skupione pod względem geograficznym

Rozproszone pod względem geograficznym

 

 

 

GATT/WTO

Dwustronne w regionie

Dwustronne transregionalne

Regionalizm

Transregionalizm

Interregionalizm

Australia–Nowa Zelandia (CER)

Singapur–USA

NAFTA

APEC

UE–Mercosur

CER–NAFTA

Źródło: Aggarwal, V. K. (2001), “Economics: International Trade”, [w:] P. J. Simmons, C. de Jonge Oudraat (red.), Managing Global Issues: Lessons Learned (Washington, DC: Carnegie Endow­ment for International Peace), s. 238.

Uwaga: CER – Closer Economic Relations między Australią a Nową Zelandią.

Powyższy przykład pokazuje, jak odległe od stanu globalizmu gospodarczego są gospodarki najbardziej rozwiniętych krajów świata oraz że w większości przypadków rozproszenie kierunków wymiany handlowej nie jest wystarczająco duże, aby pisać o „globalizacji” – lepszym terminem wydaje się być termin regionalizacja.

Wzrost otwartości gospodarczej i stopnia umiędzynarodowienia gospodarek jest procesem odwracalnym, a może cyklicznym. Tak o tym pisze historyk gospodarczy Harold James w pracy Koniec globalizacji. Czego nauczył nas wielki kryzys?: „…najlepiej rozważać globalizację jako zjawisko cykliczne, z długimi okresami wzmożonej wymiany dóbr, przepływu osób i kapitałów, które w końcu zostają zahamowane. Ludzie uznają, że interakcje były zbyt intensywne, wycofują się ze sfery globalnej i poszukują obszarów chronionych, gdzie nie grozi im powszechne na scenie globalnej niebezpieczeństwo” [H. James, Koniec globalizacji, s. 9].

            Błędne przekonanie o nieodwracalności procesu globalizacji gospodarczej wynika z jej postrzegania jako skutku zmian technologicznych – rewolucji w transporcie i komunikacji. Jednakże w rzeczywistości globalizacja gospodarcza jest wynikiem łącznego działania dwu czynników: wspomnianych już zmian technologicznych oraz zmian politycznych – decyzji politycznej o rezygnacji z kontroli przepływów finansowych i handlu zagranicznego.

            Rewolucja technologiczna w transporcie i komunikacji przyniosła imponujące skutki w postaci potanienia kosztów przewożenia i przesyłania dóbr, usług i osób. I tak pomiędzy rokiem 1920 a 1990 koszty transportu towarów drogą morską zmalały o 70 %, a koszt lotniczych przewozów pasażerskich zmniejszył się pięciokrotnie. Pomiędzy rokiem 1960 a 2000 koszt trzyminutowej rozmowy telefonicznej z Nowego Yorku do Londynu zmalał z 60 dolarów do 40 centów, natomiast cena tej samej mocy obliczeniowej komputerów zmalała prawie dwa tysiące razy[6].

            Postęp technologiczny sam z siebie nie wystarcza do wymuszenia otwartości gospodarczej. Konieczna jest równoczesna zmiana polityki. Najlepszym przykładem znaczenia czynników politycznych jest porównanie stopnia otwartości gospodarek pomiędzy okresem lat 1870 a 1914 a okresem lat międzywojennych 1918-1939. Okres pierwszy jest uznawany za „złoty wiek globalizacji gospodarczej”, gdyż niektóre wskaźniki otwartości gospodarczej (jak na przykład inwestycje zagraniczne w Wielkiej Brytanii w relacji do produktu krajowego tego kraju) przewyższały poziom odnotowywany współcześnie[7]. Okres międzywojenny to klasyczny przykład nawrotu do gospodarczego protekcjonizmu z przykładami konfliktów handlowych i konfliktów na tle poziomu kursów walut. Jest oczywiste, że pomiędzy okresami tymi nie zdarzyła się żadna katastrofa cofająca poziom rozwoju technologicznego. To, co zdarzyło się, to szereg zmian politycznych: od niepowodzenia ustanowienia nowych ram dla współpracy międzynarodowej (słabość Ligi Narodów i pokrewnych instytucji) do przejęcia władzy na znacznych obszarach świata przez totalitarne reżimy faszystowskie i komunistyczne.

 

III.B. Problemy z pomiarem stopnia globalizacji

 

Dane statystyczne pokazują, że większość gospodarek świata jest obecnie bardziej otwarta niż dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat temu. Stopień otwartości jest zróżnicowany w zależności od typu rynku. W tabeli 2 przedstawiam wskaźniki otwartości gospodarczej dla poszczególnych typów rynków.

Najprostszym wskaźnikiem służącym do diagnozowania stopnia integracji rynku jest rozpiętość cen dóbr tego samego typu. Im mniejsza jest ta rozpiętość, tym większy stopień integracji (jednolitości rynku). Obserwacja różnic cenowych pozwala dostrzec zdolność mechanizmu arbitrażu międzynarodowego do wyrównywania cen. W gospodarce otwartej nawet jeśli na danym rynku krajowym dobra importowane stanowią małą część dóbr konsumowanych, to ceny krajowe pozostają pod wpływem cen dóbr podobnych sprzedawanych za granicą, gdyż nadmierna rozpiętość cen stanowi zachętę do zwiększenia importu i zastąpienia produkcji krajowej importem. Mechanizm arbitrażu bywa explicite brany pod uwagę przez duże, dominujące na rynku przedsiębiorstwa w celu ustanowienia poziomu cen zmniejszających konkurencję przez import.

            W pewnym sensie potencjał arbitrażu jest ważniejszy niż sama wielkość strumieni handlowych, gdyż „To właśnie brak barier i potencjalna możliwość dokonywania znacznych transakcji handlowych, a nie sama wielkość wymiany, zmniejsza rozpiętość cen i sprawia, że rynki są zintegrowane”[8].

 

Tabela 2

Wskaźniki otwartości gospodarczej

 

Międzyna-rodowe różnice cen

 

Strumienie handlu

 

Rozkład zasobów

 

Istniejące ograniczenia

 

Rynek dóbr

Prawo jednolitej ceny

PPP (Parytet siły nabywczej)

+

+

Handel międzynarodowy jako procent PKB

++

Nie dotyczy

 

Taryfy celne

Bariery poza-taryfowe

Koszty transportu

+++

+

 

+++

Rynek finansowy

Parytet stopy procentowej

Pokryty

Niepokryty

 

 

++++

Korelacja pomiędzy poziomem stopy oszczędzania a stopą inwestycji

Relacja przepływów finansowych do PKB

Wielkość inwestycji portfelowych

+

 

 

 

 

+++

 

 

 

+

 

Stopień dywersyfikacji portfolia

?

Kontrola obrotów kapitałowych

Koszty transakcji międzynaro-dowych

++

 

 

+++

Rynek kapitałów inwesty-cyjnych

Parytet realnej stopy procentowej

+

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w stosunku do PKB

+

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w całkowitym zasobie kapitałowym kraju

?

Kontrola obrotów kapitałowych

++

Rynek pracy

Międzynarodowe różnice w wysokości płac

0

Przepływy migracyjne w relacji do liczby ludności

+

Udział populacji imigrantów wśród pracujących

+

Prawo i regulacje dotyczące imigrantów

0

Rynek wiedzy i informacji

 

?

Międzynarodowy handel patentami i licencjami

?

Liczba patentów międzynarodowych

+

Prawa patentowe

Koszty przesyłu informacji

?

 

+++

Uwagi: 0/+/++/+++: skala od wskazujące na brak, małą, pewną, znaczącą globalizację.

 

Tabela pokazuje, że istotnie globalizację cechuje znaczne zróżnicowanie stopnia: od silnie zliberalizowanych rynków finansowych do niezliberalizowanych rynków pracy. Co więcej, zmieniają się rekomendacje dotyczące tego, czy liberalizacja danego rynku służy, czy też nie służy rozwojowi gospodarczemu i wzrostowi dobrobytu. Przykładowo w czasie „kryzysu azjatyckiego”  w 1997 roku eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego zalecali dotkniętym kryzysem krajom utrzymanie pełnej otwartości przepływów kapitałowych, a w czasie kryzysu lat 2008-2009 przedstawiciele tej samej organizacji zalecają ich kontrolę!

 

III.C. Granice globalizacji wymiany handlowej

 

Wielkość wymiany handlowej jest istotnym, lecz nie głównym kryterium oceny stopnia integracji gospodarczej. Biorąc pod uwagę udział wartości eksportu dóbr w światowym PKB nie dostrzeżemy znaczącego postępu w otwartości gospodarek, gdyż wskaźnik ten w 1913 roku wynosił 8,7 %, a 1990 roku osiągnął poziom 13,5 %. Istotną jakościową różnicą jest wzrost geograficznego zasięgu strumieni handlowych i redukcja barier dla handlu międzynarodowego.

 

Tabela 3

Kierunki handlu Wielkiej Brytanii i pozostałych krajów UE (Europa) w 1910 i 1996 roku

W procentach

Europa

Płn. Ameryka

Płd. Ameryka

Azja

Afryka

Inne

Eksport

1910

Wlk. Bryt.

46,7

11,6

12,6

24,5

7,4

8,6

Europa

67,5

7,6

4,2

9,8

4,8

2,4

1996

Wlk. Bryt.

59,7

13,3

1,8

11,2

2,6

11,4

Europa

76,2

7,2

2,1

10,7

2,5

1,3

Import

1910

Wlk. Bryt.

45,1

23,8

9,1

10,3

4,8

6,9

Europa

60,0

14,0

8,2

10,0

4,5

3,4

1996

Wlk. Bryt.

57,2

14,0

1,9

16,9

1,9

8,1

Europa

70,7

8,5

2,9

10,5

2,7

4,7

Zródło: Zaadaptowane z Richard E. Baldwin, Philippe Martin (1999), Two Waves of Globalization: Superficial Similarities, Fundamental Differences, NBER WP nr. 6904.

              Dane zawarte w tabeli 3. pokazują, że kierunki handlu są stosunkowo stabilne w czasie. Kraje europejskie, za wyjątkiem Wielkiej Brytanii, handlują głównie z pozostałymi krajami Kontynentu Europejskiego, a wskutek pogłębienia integracji w ramach Unii Europejskiej, wskaźnik regionalizacji handlu wzrósł z około 2/3 do          około 3/4. W przypadku Wielkiej Brytanii natomiast zmiany w kierunkach przepływów handlowych związane były z procesem dekolonizacji, który szczególnie przyczynił się do zmniejszenia siły więzi handlowych z Azją.

            Dzięki istnieniu międzynarodowych instytucji takich jak WTO czy Unia Europejska, w ostatnim ćwierćwieczu XX wieku znacząco zmniejszyły się bariery w handlu międzynarodowym. Proces redukcji tych barier zaowocował znaczącym zwiększeniem wolumenu handlu międzynarodowego, którego stopa wzrostu dwukrotnie przewyższała w ostatnich dekadach XX wieku stopę wzrostu dochodu narodowego świata.

            Porozumienia WTO obejmują obecnie 70 % handlu światowego, a wraz z stopniowym włączaniem Chin w obręb obowiązujących porozumień wskaźnik ten jeszcze bardziej wzrośnie.

            Jak pokazuje tabela 4., problemem handlu międzynarodowego przestały być bariery celne (czy szerzej bariery taryfowe, do których zalicza się także ograniczenia ilościowe), które średnio w grupie krajów rozwiniętych wynoszą od 4 do 7 % (za wyjątkiem grup towarów „wrażliwych” takich jak żywność, tekstylia i wyroby ze skóry).

 

Tabela 4

Średnia ceł ad valorem w wybranych krajach w 1999 roku (w%)

Grupa towarów

Japonia

USA

UE

Kanada

Ogółem

4.8

3.8

7.2

5.0

Produkty przemysłowe

1.5

3.6

3.6

4.8

Źródło: www.meti.go.jp (strona odwiedzona 9 września 2010 roku)

Liberalizacja handlu produktami przemysłowymi dokonała się przez eliminację lub radykalne zmniejszenie ceł importowych. Liberalizacja handlu w zakresie żywności, usług czy dóbr o znaczącej zawartości wiedzy (nie wspominając o problemach z liberalizacją rynku pracy) nie polega jedynie na zniesieniu opłat celnych, lecz wymaga wprowadzenia znacznych dostosowań prawnych i instytucjonalnych, w tym między innymi zmian standardów technicznych, regulacji bezpieczeństwa żywności i ochrony własności intelektualnej. W tych przypadkach liberalizacja przepływów międzynarodowych zależy od zmian wewnętrznych w państwach będących stronami umów liberalizujących.

 

III.D. Globalizacja przepływów kapitałowych

Teoretyczne argumenty na rzecz liberalizacji przepływów kapitałowych były znane od dawna. Jednakże pamięć o problemach gospodarczych okresu międzywojennego sprawiła, że twórcy międzynarodowego systemu finansowego na konferencji w Bretton Woods w 1944 roku zdecydowali się na wprowadzenie kontroli międzynarodowych przepływów kapitałowych oraz przyjęcie systemu sztywnych, choć okresowo dostosowywalnych kursów walutowych.

            Pierwszym krajem, który w okresie powojennym zniósł kontrolę przepływów kapitałowych, były Stany Zjednoczone, które uczyniły to w 1973 roku, po tym jak wycofały się z gwarantowania wymienialności dolara na złoto. Prawie równocześnie ze Stanami Zjednoczonymi kontrole przepływów kapitałowych zniosły Niemcy, a Wielka Brytania i Japonia uczyniły to w końcu lat 1970-tych. Pozostałe (poza wspomnianymi już Niemcami i Wielką Brytanią) kraje UE zliberalizowały obroty kapitałowe w końcu lat 1980-tych. W latach 1990-tych, w ślad za krajami wysokorozwiniętymi (a także pod wpływem rad i nacisków międzynarodowych instytucji finansowych, w tym głównie MFW), kontrolę obrotów kapitałowych zniosło wiele krajów rozwijających się, w tym wszystkie kraje postkomunistyczne Europy Środkowej.

            Decyzje polityczne o zniesieniu kontroli nie wystarczyłyby dla przyspieszenia przepływów kapitału, gdyby nie rozwój technologii komputerowych i komunikacyjnych, które ułatwiają zbieranie i przetwarzanie informacji, ich przesyłanie na odległość oraz ułatwiają konstruowanie i wykorzystywanie złożonych narzędzi finansowych. Dzięki rozwojowi nowych technologii globalne przepływy kapitałowe brutto znacznie wzrosły, a szybkość i skala przepływów zrodziła zagrożenie wzrostem niestabilności rynków finansowych.

Na międzynarodowe przepływy kapitałowe składają się transakcje rozmaitego typu: od transakcji walutowych, przez inwestycje giełdowe, zagraniczne pożyczki, pożyczki w walutach obcych do bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Przepływy te charakteryzuje różny stopień stabilności: najmniej niestabilny jest napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych, gdyż jest on związany z fizycznymi inwestycjami i/lub faktycznym zarządzaniem przedsiębiorstwem. Zaleca się więc, aby państwa zaczynały liberalizację przepływów kapitałowych od liberalizacji napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

            Teoretycznie przepływy finansowe umożliwiają lepszą alokację kapitału w skali globalnej, potencjalnie zwiększają wielkość inwestycji w krajach, które mają zbyt niski poziom oszczędzania, a nawet dyscyplinują politykę rządów, które nie dbają o stabilizację makroekonomiczną. Jednakże teoretyczne przewidywania nie są poparte dowodami empirycznymi, gdyż „jedną z najbardziej widocznych cech przepływów kapitałowych w ostatnim okresie było to, że całkowite przepływy kapitałowe (prywatne oraz publiczne) przebiegały od względnie biednych krajów nieuprzemysłowionych do krajów rozwiniętych, a więc dokładnie odwrotnie niż wyprowadzone z teorii przewidywania” [Prasad, 2007]. Fakt ten zmniejsza także teoretyczne korzyści mające płynąć z globalizacji finansowej, w tym wzrost produktywności w krajach ubogich oraz lepsze temporalne charakterystyki konsumpcji.

            Pod wpływem globalnego kryzysu finansowego instytucje odpowiedzialne za globalną stabilność makroekonomiczną (głównie MFW) dostrzegły, że łatwość, z jaką kapitał może przepływać w skali międzynarodowej, sprawia jednak, że mogą następować gwałtowne zwroty w kierunkach jego przepływu – zwroty, które przynoszą negatywne skutki w postaci kryzysów finansowych. Co więcej, kryzysy takie mogą mieć swoje źródło w gospodarkach krajów wysokorozwiniętych, a nie jak poprzednio twierdzono wyłącznie w państwach rozwijających się.

Wydaje się więc, że uznane zostało prawo państw do ograniczania przepływów kapitałowych w celu ograniczania zmienności krótkookresowych przepływów finansowych, utrzymania oszczędności krajowych w obrębie narodowej gospodarki lub zachowania (lub poszerzenia) bazy podatkowej.

 

III.E. Przedsiębiorstwa ponadnarodowe i globalizacja produkcji

Jednym z najbardziej znaczących zjawisk cechujących współczesną gospodarkę jest rozwój wielkich przedsiębiorstw ponadnarodowych. Szacuje się, że w 2005 roku na całym świecie istniało około 77 tysięcy ponadnarodowych firm-matek, które były właścicielami około 770 tysięcy firm-córek wytwarzających dobra o wartości około 4,5 biliona dolarów i zatrudniających 62 miliony pracowników (UNCTAD 2006, s. 9-10). Udział produkcji firm ponadnarodowych w produkcji światowej, mierzony odsetkiem wartości dodanej wytworzonej przez zagraniczne firmy w światowym produkcie krajowym brutto (PKB), wzrósł z 7 % w 1990 roku do 10 % w 2005 roku (UNCTAD 2006, s. 10).

            Wielkie firmy nie muszą kupować przedsiębiorstw za granicą. Wykorzystując swoją siłę rynkową (markę oraz sieci dystrybucyjne) mogą kontrolować produkcję przez masowe zakupy. Przykładowo firma Gap zakupiła w 2004 roku 1 miliard sztuk odzieży od 700 dostawców w 50 krajach nie będąc właścicielem żadnej zagranicznej fabryki. Firma ta kontroluje globalne łańcuchy produkcji, lecz koncentruje się na wprowadzaniu produktów na rynek (Gereffi i in. 2005, s. 79).

Firmy takie jak Gap zarządzają ponadnarodowymi łańcuchami produkcyjnymi, a skala ich działania sprawia, że zyskały znaczną moc przetargową w negocjacjach z wieloma państwami dotyczących skali i miejsca inwestycji. Przedsiębiorstwa ponadnarodowe usiłują manipulować rządami w celu uzyskania znacznych dopłat do podejmowanych inwestycji. Siła przedsiębiorstw ponadnarodowych jest szczególnie widoczna w stosunku do państw małych i średnich. Kształtowanie międzynarodowego podziału pracy poprzez ekspansję firm ponadnarodowych prowadzi do sytuacji, w której gospodarki pewnych krajów są zdominowane przez firmy zagraniczne. Te nowe warunki sprawiają, że zmienić się muszą sposoby realizacji narodowych celów gospodarczych (warunki wypełniania zadań płynących z współczesnego rozumienia interesu gospodarczego kraju).

 

IV. Zakończenie

Wzrost otwartości gospodarczej napotyka naturalne granice. Najważniejszymi wśród nich są:

- Dystans i związane z nim koszty transportu. Dzięki postępowi technicznemu i taniości energii koszty transportu znacząco zmalały, lecz wciąż stanowią istotną barierę dla handlu. Szacuje się, że średnio koszty transportu wynoszą 4 % wartości wymienianych dóbr, lecz średnia ta ukrywa znaczące rozpiętości w udziale kosztów transportu w kosztach sprzedawanych dóbr, które wynoszą od 0,7 % w przypadku handlu perłami do 25 % w przypadku handlu siarką. Istnienie tych kosztów sprawia, że wzrost odległości o 1 % zmniejsza wielkość handlu o 0,7-1 %.

- Geograficzne położenie kraju: jeśli kraj nie ma dostępu do morza, to jest prawdopodobne, że jego wymiana handlowa z zagranicą będzie o 1/3 mniejsza niż w przypadku krajów nadmorskich.

- Różnice kulturowe i językowe. Jeśli dwa kraje (takie jak na przykład Niemcy i Austria) posługują się jednym językiem, to jest bardzo prawdopodobne, że będą one ze sobą częściej handlowały niż dwa sąsiednie kraje, które używają dwóch różnych języków. Bariery językowe są barierami zwiększającymi koszty integracji gospodarczej w ramach UE. I tak na przykład ocenia się, że zwiększenie liczby krajów członkowskich UE z 15 do 25 sprawi, że roczne koszty tłumaczeń wyniosą 1 miliard Euro[9].

- Niestabilność kursów walutowych. Wspólna waluta zmniejsza zakłócenia w handlu wynikające z wahań kursowych. Szacuje się, że zmniejszenie wahań kursowych ze średniego poziomu zmienności wynoszącego 7 % do 0, zwiększa handel między daną parą państw o 13 %[10].

- Istnienie odrębnych państw odpowiedzialnych za losy obywateli. Ocenia się, że granice państw modyfikują wpływ samego dystansu geograficznego. I tak handel pomiędzy dwoma miastami położonymi po przeciwnych stronach granicy amerykańsko-kanadyjskiej jest mniejszy niż handel pomiędzy dwoma oddalonymi o tę samą odległość miastami kanadyjskimi, a rozpad Czechosłowacji przeciął i zmniejszył więzi handlowe pomiędzy tradycyjnymi partnerami handlowymi w Czechach i w Słowacji.

            Pozornie techniczne analizy techniczne pomijają jeden bardzo istotny aspekt. Teoretyczne zalety głębokiej integracji rynków (daleko idącej otwartości gospodarczej) stają się wadami w sytuacji kryzysów. Kryzysy nakładają na państwa (podatników) koszty ekspansji rynków międzynarodowych. Kryzysy skracają również horyzont czasowy, w którym realizowane są korzyści z globalizacji, sprawiając, że pojawiają się przypadki państw, które odczuły koszty globalizacji gospodarczej, a nie odczuły jej korzyści.

W takich warunkach uzasadnione jest poszukiwanie metod obrony przed negatywnymi skutkami globalizacji gospodarczej, w tym spadkiem płac realnych i pogorszeniem jakości. Kierunek tych działań wyznacza konieczność dbałości o konkurencyjność gospodarczą kraju, gdyż determinuje ona poziom życia obywateli i znaczenie państwa w przestrzeni międzynarodowej. Rządy powinny dbać o zmniejszanie negatywnych skutków zdarzeń zewnętrznych dla funkcjonowania ich gospodarki. Często skutki takie mogą zostać zmniejszone jedynie przez współpracę międzynarodową państw (działanie zbiorowe). Jest to więc sytuacja, w której kraj może zwiększyć swoją konkurencyjność poprzez przyjęcie dobrowolnych zobowiązań, które czynią jego zachowania bardziej przewidywalnymi, a mniej dyskrecjonalnymi.

            Tam jednak, gdzie brak jest możliwości zbiorowego działania (przyjęcia multilateralnych reguł i stworzenia instytucji ich strzegących) dany kraj może dokonywać suwerennych wyborów, lecz musi być świadomy kosztów, które z takich działań wynikają. Sytuację taką najlepiej wyjaśnić na przykładzie. Otóż wyobraźmy sobie, że rząd jakiegoś kraju przeciwstawia się pospiesznej prywatyzacji jakiegoś sektora gospodarki. Wskutek powolności działań prywatyzacyjnych kraj ten traci rating AAA i otrzymuje od międzynarodowych agencji ratingowych ocenę AA. Pogorszenie notowań ratingowych oznacza, że rząd pożyczając pieniądze dla finansowania długu publicznego, który sięga powiedzmy 50 % PKB, musi płacić odsetki wyższe o pół punktu procentowego. Rocznie więc rząd (kraj) musi płacić odsetki większe o 0,25 % PKB, co w ciągu 20 lat daje 5 % PKB, czyli równowartość krótkiej recesji. Wydaje się, że nie jest to przesadnie wysoka cena dążeń do realizacji samodzielnie określanych celów w polityce gospodarczej. Nie każda groźba ze strony inwestorów zagranicznych powinna być traktowana na serio: groźny dla danego kraju jest tylko taki odpływ kapitału, który wywołuje panikę wśród pozostałych inwestorów.

Działanie w warunkach znacznej otwartości gospodarczej powinno skłaniać do ukierunkowania wydatków publicznych tak, aby sprzyjały wzrostowi długofalowej produktywności pracy na przykład poprzez wzrost kwalifikacji, poziomu wykształcenia i poprawę stanu zdrowia społeczeństwa.

            Globalizacja gospodarcza działa przeciwko keynesowskiemu państwu dobrobytu z jego koncentracją na emeryturach, rentach inwalidzkich i ochronie zdrowia, lecz nie przeszkadza schumpeterowskiemu, konkurencyjnemu („workfare”) państwu koncentrującemu wydatki na wspomnianych wcześniej obszarach edukacji i ochronie zdrowia.

Punktem wyjścia globalnej ekonomii politycznej (zob. Ravenhill, Kraków, 2011) jest pytanie o to czy świat (glob) jest optymalnym obszarem dla definiowania ekonomicznej efektywności? Domyślnym założeniem globalizacyjnych optymistów jest to, iż wolne przepływy dóbr, usług, kapitałów i ludzi przynoszą wzrost efektywności gospodarowania w skali globalnej (a więc wzrost łącznego dochodu świata). Z założenia tego jest wyprowadzana konkluzja, że wzrost łącznego dochodu świata wystarcza jako uzasadnienie poparcia dla globalizacji gospodarczej. Jednakże pamiętać trzeba, że globalizacja gospodarcza może wywołać poważne zakłócenia społeczne, gdyż działalność gospodarcza w skali globu wiąże się z przemieszczaniem inwestycji i przedsiębiorstw, a co z tym się wiąże, powstawaniem lokalnych ośrodków koncentracji kosztów, w tym kosztów płynących z utraconych miejsc pracy i wpływów podatkowych.

O ile jednak w przypadku restrukturyzacji gospodarek narodowych koszty i korzyści dotyczą grup społecznych należących do tego samego państwa, to w przypadku wywołanych przez globalizację przesunięć lokalizacji działalności gospodarczej, „zwycięzcy” i „przegrani” na ogół należą do różnych politycznych jednostek, są obywatelami innych państw.

            „Standardowym środkiem likwidującym negatywne skutki płynące z rozpowszechnienia się zasad wolnego handlu jest wymóg, aby zwycięzcy podzielili się z przegranymi częścią uzyskanych korzyści poprzez jakąś formę kompensacji. Powinniśmy wziąć to na serio jako polityczny i moralny wymóg” – piszą Burtless, Lawrence, Litan i Shapiro, widząc w tym alternatywę dla antyglobalizacyjnych idei[11].

            Moralnie uzasadnione poglądy muszą zostać jednak przełożone na efektywne polityki kompensacyjne. Każdy, kto dostrzega trudności w stworzeniu akceptowanych i efektywnych form kompensacji w skali państw narodowych, wie, że problemy te są zwielokrotnione, gdy postulowane jest stworzenie globalnych programów (polityk) kompensacyjnych.

            Jedną z form kompensacji jest bezzwrotna pomoc krajów rozwiniętych dla krajów rozwijających się. Organizacja Narodów Zjednoczonych zaleca, aby pomoc ta wynosiła 1 % dochodu narodowego krajów rozwiniętych. Jednakże średnia wielkość pomocy udzielanej przez kraje należące do Organizacji Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju (OECD) rzadko przekraczała 0,35 % dochodu narodowego tych krajów. Tabela 5. pokazuje sposoby transferu i wielkość tych środków. W połowie pierwszej dekady XXI wieku wielkość tej pomocy wynosiła niewiele ponad 100 miliardów dolarów, a sumę tę trudno uznać za wystarczający poziom kompensacji za negatywne konsekwencje globalizacji gospodarczej.

 

Tabela 5

Wielkość oficjalnej pomocy rozwojowej przekazywanej przez wybrane państwa wysokorozwinięte w 2005 roku

 

2005

Jako % PNB

Per capita

mld USD

1970

1991

2000

2005

1991

2000

2004

Japonia

13.1

0.23

0.32

0.28

0.28

77

102

70

USA

27.5

0.31

0.17

0.1

0.22

44

35

67

Niemcy

9.9

0.33

0.41

0.27

0.36

92

71

91

Wlk. Brytania

10.8

0.42

0.32

0.32

0.48

99

79

131

Francja

10.0

0.46

0.54

0.32

0.47

115

80

137

Łącznie

106.4

-

0.33

0.22

0.26

75

67

91

Źródło: James M. Cypher, James L. Dietz, The Process of Economic Development, Routledge, 2009, s. 586.

 

Otwartość gospodarcza umożliwia „wyjście” z kraju mobilnym czynnikom produkcji, w tym głównie kapitałowi, może więc wywierać presję w kierunku obniżenia podatków nakładanych na najbardziej mobilne czynniki i zmuszać do równoważącego spadek przychodów wzrostu opodatkowania czynników mniej mobilnych, w tym głównie pracy.

Globalizacja sprzyja ograniczaniu bezpośredniego zaangażowania państwa w gospodarkę, nie oznacza jednak ubezwłasnowolnienia państwa, ani zaniku jego odpowiedzialności wobec obywateli.

 Tekst z pracy zbiorowej Platon na Wall Street, Kraków 2010

Literatura:

Aggarwal, V. K. (2001), Economics: International Trade, [w:] P. J. Simmons, C. de Jonge Oudraat (red.), Managing Global Issues: Lessons Learned (Washington, DC: Carnegie Endow­ment for International Peace).

Amsden, A. i Hikino, T. (2000), The Bark is Worse Than the Bite: New WTO Law and Late Industrialization, [w:] Annals, AAPSS.

Baldwin, R. E., Martin P. (1999), Two Waves of Globalization: Superficial Similarities, Fundamental Differences, NBER WP nr. 6904.

Burtless, Gary, Robert Z. Lawrence, Robert E. Litan i Robert J. Shapiro (1998), Globaphobia: Confronting Fears About Open Trade, Washington, DC: Brookings Institution Press.

Cypher, J. M., Dietz, J. L. (2009), The Process of Economic Development, Routledge.

Eichengreen, B. (1999), Is Globalization Today Really Different than Globalization a Hundred Years Ago?, [w:] Brookings Trade Policy Forum, 1999.

Giddens, A. (1990), The Consequences of Modernity (Cambridge: Polity Press).

Garrett, G. (2000), The Causes of Globalization, “Comparative Political Studies”, 33/6.

Gereffi, G., Humphrey, J., Sturgeon, T. (2005), The Governance of Global Value Chains, “Review of International Political Economy”, 12/1.

Frankel, J. (2000), Globalization of the Economy, NBER Working Paper, nr 7858/2000.

Gilpin, R. (2001), Global Political Economy: Understanding the International Economic Order , Princeton, NJ: Princeton University Press.

Hirst, P., Thompson, G. (1996, 1999), Globalization in Question, Cambridge: Polity Press.

Keohane, R.O. (2002), Ironies of Sovereignty: the European Union and the United States, “Journal of Common Market Studies”, nr 4/2002.

Krasner, S. (2001), Abiding Sovereignty, “International Political Science Review”, vol. 22, nr 3.

Masson, P. (2001), Globalization: Facts and Figures, IMF Policy Discussion Paper, October 2001.

Prasad, E. (2007), The Welfare Implications of Global Financial Flows, “Cato Journal”, nr 2/27.

Ravenhill, J.(red.), Globalna ekonomia polityczna, WUJ, Kraków, 2011.

Rose, A. (2000), One Money, One Market: Estimating the Effect of Common Currencies on Trade, “Economic Policy”, vol. 30, nr April.

Scheve J. F., Slaughter, M. J. (2007), A New Deal for Globalization, “Foreign Affairs”, nr 4/2007.

Scholte, J. A. (2000), Globalization: A Critical Introduction (Basingstoke: Palgrave).

UNCTAD (2006), World Investment Report 2006: FDI from Developing and Transition Economics: Implications for Development (Geneva: UNCTAD).

 


[1] Brak jest uzgodnionej definicji pojęcia globalizacja. W literaturze spotkać można między innymi następujące definicje: globalizacja to „Intensyfikacja stosunków społecznych obejmujących cały świat, łączących ze sobą odległe miejsca w takiej mierze, że na kształt wydarzeń lokalnych wpływają zdarzenia, do których dochodzi w odległości wielu kilometrów – i vice versa” (Giddens 1990, s. 21) i „Deterytorializacja – lub […] rozwój supra-terytorialnych relacji międzyludzkich” (Scholte 2000, s. 46), lub „Globalna gospodarka […], w której obrębie coraz bardziej tracą na znaczeniu odrębne od siebie gospodarki narodowe, a zatem i krajowe strategie zarządzania gospodarkami narodowymi” (Hirst, Thompson 1999) i „Zachodząca w wymiarze międzynarodowym integracja rynków dóbr, usług i kapitału” (Garrett 2000), czy po prostu „Integracja gospodarki światowej” (Gilpin 2001, s. 364).

[2] Robert O. Keohane (2002), Ironies of Sovereignty: the European Union and the United States, “Journal of Common Market Studies”, nr 4/2002, s. 743-765.

[3] Steven D. Krasner (2001), Abiding Sovereignty, “International Political Science Review”, vol. 22, nr 3, s. 229-251.

[4] Termin terms of trade oznacza stosunek cen dóbr eksportowanych przez dany kraj do dóbr przez ten kraj importowanych. Terms of trade jest miarą handlowej pozycji danego kraju, która ulega poprawie, gdy ceny dóbr eksportowanych rosną szybciej lub spadają wolniej niż ceny dóbr importowanych.

[5] Alice H. Amsden, Takashi Hikino (2000), The Bark is Worse Than the Bite: New WTO Law and Late Industrialization, [w:] Annals, AAPSS, July, s. 105.

[6] Dane te pochodzą z pracy Paula Massona (2001), Globalization: Facts and Figures, IMF Policy Discussion Paper, October 2001.

[7] Zob. Barry Eichengreen (1999), Is Globalization Today Really Different than Globalization a Hundred Years Ago?, [w:] Brookings Trade Policy Forum, 1999.

[8] Jeffrey A. Frankel (2000), Globalization of the Economy, NBER Working Paper, nr 7858/2000.

[9] Koszty tłumaczeń stanowią istotną pozycję w budżetach wielu instytucji międzynarodowych. I tak na przykład Parlament Europejski wydaje 1/3 swojego budżetu na koszty tłumaczeń.

[10] Zob. Andrew Rose (2000), One Money, One Market: Estimating the Effect of Common Currencies on Trade, “Economic Policy”, vol. 30, nr April, s. 7-46.

[11] Gary Burtless, Robert Z. Lawrence, Robert E. Litan i Robert J. Shapiro (1998), Globaphobia: Confronting Fears About Open Trade, Washington, DC: Brookings Institution Press. Kwestię wewnętrznych kompensacji analizują w artykule A New Deal for Globalization Kenneth F. Scheve I Matthew J. Slaughter w czasopiśmie “Foreign Affairs”, nr 4/2007.

 


Start