SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu Opinie na temat nowego prezesa Banku Światowego

Opinie na temat nowego prezesa Banku Światowego

Email Drukuj PDF

Wybór amerykańskiego kandydata Jim Yong Kima na szefa Banku Światowego wzbudził ogólnoświatową debatę, w której wielu ekspertów podkreśla zmarnowaną szansę na reformę Bank Światowego i jego zmniejszającą się rolę w świecie.

Zdaniem Oliviera Stuenkela, profesora Getulio Vargas Foundation w Sao Paulo, wybór Jim Yong Kima był spodziewany, gdyż mimo silnego poparcia dla Ngozi Okonnjo-Iwealy z Nigerii nie zbliżyła się ona do amerykańskiego kandydata. Dokonany wybór jest w Brazylii odpierany jako rozczarowanie, uwidacznia on bowiem brak zdolności nowo powstałych mocarstw do znalezienia kandydata, który mógłby rzucić wyzwanie zachodniej dominacji. Równocześnie Stuenkela podkreśla, iż Stany jednoczone zmarnowały okazję do podniesienia legitymizacji Banku Światowego wśród szybko rozwijających się państw świata jak np. Brazylia, dla których obecnie Bank Światowy nie odzwierciedla współczesnych realiów i ogólnoświatowej dystrybucji władzy. Dlatego mimo iż zachodnia dominacja nie utrzyma się w dłuższej perspektywie czasu, a Jim Yong Kima jest najprawdopodobniej ostatnim szefem Banku, który wygrał dzięki poparciu USA, zaś Ngozi Okonnjo-Iweala ma największe szanse na elekcję w 2017, to podjęta decyzja w największym stopniu wzmocni te kraje, które szukają alternatywnych instytucji jak np. BRICS Development Bank.

Podobne zdanie wyraził Steward Patrick z Council on Foreign Relations, który uważa, że Amerykanie optując za swoim kandydatem zmarnowali doskonałą okazję do promocji nowej ery globalnego zarządzania, opartej na współczesnych realiach a nie na przestarzałych zachodnich prerogatywach. Optując za Ngozi Okonnjo-Iweala lub Jose Antonio Ocampo z Kolumbii Stany Zjednoczone dałyby wyraźny sygnał, że reformy w globalnych instytucjach wymagają integracji w dynamicznie rozwijającym się świecie. Stało się inaczej, co pokazuje, iż zapowiadane w 2010 r. otwarte, przejrzyste i oparte na merytorycznej podstawie wybory na szefa Banku Światowego w rzeczywistości okazały się być tego zaprzeczeniem. Niemniej Patrick zwraca uwagę, że za wszystkimi trzema kandydatami przemawiały mocne argumenty na ich korzyść, a sama rywalizacja kilku kandydatów jest historycznym punktem zwrotnym, który zwiastuje, że w następnych wyborach „wszystkie zakłady są wyłączone”.

Również dla Daniela Bradlowa, profesora ekonomii na University of Pretoria, wybór Jim Yong Kima ma raczej negatywny wydźwięk. Zaznacza on przy tym, iż Afryka może z tego wyciągnąć dwie lekcje na przyszłość. Po pierwsze, Afryka, jeśli chodzi o globalną sferę ekonomiczną, może być aktywnym graczem na arenie międzynarodowej – o czym świadczy poparcie i optowanie za jednym wspólnym kandydatem reprezentującym kontynent afrykański. Dlatego jeśli Afryka będzie bazować na tym podejściu może być jeszcze bardziej efektywna w swoich działaniach, niezależnie od stanowiska Stanów Zjednoczonych. Po drugie, sam proces wyboru kandydata pokazuje ograniczenia redystrybucji władzy w sferze globalnej gospodarki. W dalszym ciągu państwa grupy G7 decydują o sprawach najbardziej ich interesujących, podczas gdy kraje rozwijające się muszą nauczyć się jak przekonywać świat do przyjęcia ich punktu widzenia. Dla Afryki oznacza to, iż musi skupić się na bardziej kreatywnym doborze taktyki i partnerów, zarówno państwowych jak i niepaństwowych, w trakcie podobnych negocjacji. Jeśli chodzi o sam stosunek Afryki do Banku Światowego, to zdaniem Bradlowa jeśli jego nowe władze nie zdecydują się na gruntowną reformę wewnątrz samej instytucji, oraz w dalszym ciągu będą prowadzić działania bardziej odpowiadające ich potrzebom, aniżeli klientom Banku, to ci ostatni „mogą robić interesy gdzie indziej. Alternatywy istnieją, a dyskusja o możliwości utworzenia banku [w ramach] BRIC wskazuje, że może się pojawić jeszcze więcej opcji”. Tym samym, jeśli Bank Światowi się nie zmieni, może przestać być potrzebny.

W przeciwieństwie do większości w opinii Sook Jong Lee, prezydenta East Asia Institute, wybór Jim Yong Kima spotkał się z entuzjazmem w Korei Południowej. Traktowany jest on bowiem jako symbol wzrastającego znaczenia koreańskich potomków w międzynarodowej społeczności. Jako pierwszy nie-europejski potomek Kim ma stanowić kompromis pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a rozwijającymi się państwami, przez co jego elekcja, na równi z jego kwalifikacjami i dotychczasowymi osiągnięciami, powinna zostać doceniona przez klientów Banku Światowego. Sook Jong Lee odrzuca przy tym argumenty części krytyków wytykających Jim Yong Kimowi brak ekonomicznego wykształcenia, podkreślając, iż pod jego przywództwem oczekuje, iż Bank podejmie odpowiednie kroki w walce z biedą, równocześnie sprzyjając trwałemu wzrostowi gospodarczemu.

Źródło: http://www.cfr.org/world-bank/does-kim-signal-world-bank-changes/p27994

Opracował Sebastian Górka

 


Start Przegląd prasy i Internetu Opinie na temat nowego prezesa Banku Światowego