SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu Euro może ocaleć, Unia niekoniecznie

Euro może ocaleć, Unia niekoniecznie

Email Drukuj PDF

Janet Daley na łamach „The Telegraph” przedstawia pogląd, wedle którego obecne problemy gospodarcze Hiszpanii sprawiają, że sytuacja w Grecji i Irlandii schodzi na dalszy plan, a to co jeszcze tydzień temu wydawało się być dramatyczne, traci na znaczeniu wobec możliwości spektakularnego upadku czwartej co do wielkości gospodarki UE. Nikt nie może siebie oszukiwać, że upadek Hiszpanii będzie można przezwyciężyć, jak to mogłoby się wydarzyć w przypadku Grecji.

Daley uważa, że przypadek Hiszpanii jest szczególny, po pierwsze ponieważ nie jest to peryferyjny kraj o niewielkim politycznym znaczeniu jak np. Grecja, po drugie, hiszpańska gospodarka jest niezbędna dla UE i dodatkowo ściśle powiązana z gospodarką Włoch. W rezultacie upadek jednej może pociągnąć za sobą upadek drugiej. Dlatego też, o ile w przypadku Grecji można mówić o wyjściu ze strefy euro, o tle załamanie się Hiszpanii spowoduje, że nie będzie już czego opuszczać. Równocześnie Daley zwraca uwagę, że w momencie, w którym zaprzeczanie i pogróżki osiągnęły granice absurdu, w UE w dalszym ciągu słychać żądania „zdecydowanego działania”. Jej zdaniem jedyne działania, jakie mogłoby stać się lekarstwem dla obecnej sytuacji, są „politycznie nie do utrzymania, jeśli państwa członkowskie mają utrzymać jakiekolwiek pozory demokratycznej odpowiedzialności”.

Daley sprzeciwia się poglądowi, wedle którego Angela Merkel powinna pozwolić na dodrukowanie pieniędzy przez Europejski Bank Centralny, potrzebnych na spłatę długów Hiszpanii, Grecji i Włoch – byłoby to zarówno niedemokratyczne i nielegalne, bowiem łamałoby niemiecką konstytucję. W szerszym kontekście przykład Niemiec odzwierciedla, jej zdaniem, ogólny problem całej strefy euro. Wbrew opiniom dowodzącym, iż w przypadku wspólnej waluty musi istnieć instytucja „pożyczkodawcy ostatniej instancji” Daley uważa, że utworzenie banku centralnego na kształt amerykańskiego FED-u jest niemożliwe w ramach UE, ponieważ „konstytucje państw członkowskich nie są kompatybilne ze sobą lub z zasadą gwarantowania długu ponad granicami państwowymi”. W rezultacie, albo dotychczas istniejące instytucje demokratyczne i historyczne zasady musiałyby zostać pogodzone siłą we wszystkich krajach UE, albo nie powstanie trwała unia monetarna i fiskalna.

W przypadku zaś gdyby któryś z polityków chciał wprowadzić w życie niezbędne zmiany, zdaniem Daley prawdopodobnie wymagałoby to redystrybucji bogactwa na niespotykaną skalę. Tym samym próba niwelowania różnic pomiędzy biednymi i zadłużonymi a bogatymi oznaczałaby transfery pieniężne (Niemcy jak najbogatszy kraj płaciliby za wszystkich), oraz automatyczne mechanizmy, w wyniku których powstałyby zależności pomiędzy mniej i bardziej wydajnymi gospodarkami państw członkowskich. Szkicując powyższy schemat Daley na przykładzie Wielkiej Brytanii podkreśla, że nawet w obrębie jednego kraju o wspólnej tożsamości i kulturze językowej, rodzi to niezadowolenie i opór. Przejście na poziom europejski, oznaczałoby wyjście „poza granice narodów, których mieszkańcy mają głęboko odmienne doświadczenia historyczne i postawy społeczne – i których demokratyczne instytucje zostały ukształtowane przez ich wspólne wspomnienia – byłoby łatwopalne”.

W podsumowaniu Daley podkreśla, że obecnie dwie wizje Europy, tj. „socjalistyczna” i „demokratyczna”, zmierzają w kierunku kolizji. UE może albo ogarnąć redystrybucja bogactw przy pełnym udziale banku centralnego, jednorodności polityki fiskalnej i braku „bzdur” o woli ludu, albo też może pogodzić się i zaakceptować różnice pomiędzy jej państwami członkowskimi. Niemniej uważa ona, iż mając wybór, Europa porzuci demokrację i będzie się trzymać socjalizmu.

Do pewnego stopnia podobne stanowisko na łamach „The Washington Post” wyraża Charles Kupchan, profesor Georgetown University w Waszyngtonie, który analizując obecny stan UE twierdzi m.in., że nawet jeśli ratowanie wspólnej waluty może zakończyć się powodzeniem, to jest coraz trudniej o uratowanie samej Unii Europejskiej. Innymi słowy, o wiele trudniejsze niż powstrzymanie wspólnej waluty przed upadkiem będzie przywrócenie zaufania i pewności w procesie integracji.

Kupchan zwraca uwagę, iż dotychczasowa polityka oszczędności zraziła wiele państw członkowskich, co widać zwłaszcza w kolejnych wyborach parlamentarnych, w których coraz więcej mieszkańców kontynentu zdaje się mieć umiarkowane, bądź wręcz sceptyczne nastawienie do UE. Przykładem tego jest Grecja, gdzie największymi zwycięzcami wyborów okazały się partie sprzeciwiające się dalszej polityce oszczędności, a część pro-oszczędnościowych polityków w obawie przed obywatelami unika wystąpień publicznych. Również wybory we Francji, gdzie w sumie aż 30 proc. głosów w wyborach prezydenckich zostało oddanych na anty-europejskich kandydatów oraz nastroje we Włoszech, Niemczech i Wielkiej Brytanii coraz bardziej wskazują na antyeuropejskie nastawienie w Europie.

Ratowanie euro może okazać się daremne jeśli mieszkańcy Europy uznają, ze instytucje unijne są nieważne, lub co gorsza, nieefektywne. Dlatego też nawet perspektywy poprawy sytuacji gospodarczej mogą okazać się niewystarczające, gdyż jak uważa Kupchan „polityczne fundamenty UE są zbyt mocno nadszarpnięte”. W przeciwieństwie jednak do Janet Daley amerykański profesor twierdzi, że europejscy politycy powinni kształtować opinię publiczną, grożąc, że tylko zjednoczona Unia może skutecznie rywalizować na arenie międzynarodowej. Mówiąc inaczej, „jej obywatele mogą żyć bardziej komfortowo mieszkając w autonomicznych państwach narodowych, ale muszą zmierzyć się z rzeczywistością, że rozdrobniona UE ślizga się w geopolityczne zapomnienie”.

Najlepszym sposobem, aby zażegnać widmo niebezpieczeństwa jest zdaniem Kupchana przyśpieszenie powstania pełnej unii fiskalnej, potrzebnej do osłonięcia strefy euro i ożywienia wzrostu gospodarczego. Równocześnie państwa członkowskie powinny przyśpieszyć kolejne procesy integracyjne, które nie mogą odbywać się tak wolno, jak to obecnie ma miejsce. Jest to niezbędne, nawet kosztem powstania wewnętrznego kręgu krajów rozwijających się szybciej niż reszta z pozostałych 27 członków UE. Kończąc profesor Georgetown University podkreśla, że legitymacja Unii zależy od jej zdolności do zapewnienia dobrobytu i bezpieczeństwa, które dostarczyć może tylko głębszy i bardziej efektywny związek.

 

Źródła:

http://www.telegraph.co.uk/finance/financialcrisis/9307106/Spain-is-in-total-emergency-the-EU-in-total-denial.html

http://www.washingtonpost.com/opinions/the-euro-can-be-saved-can-the-eu/2012/06/01/gJQApYSc7U_story.html

 


Start Przegląd prasy i Internetu Euro może ocaleć, Unia niekoniecznie