SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu The National Interest: losy Obamy ważą się w Europie?

The National Interest: losy Obamy ważą się w Europie?

Email Drukuj PDF

Na łamach „The National Interest” Uri Dadush twierdzi, że możliwa reelekcja Baracka Obamy zależeć będzie od sytuacji gospodarczej w Europie, bowiem największym zagrożeniem dla drugiej kadencji Obamy może być ponowne popadnięcie amerykańskiej gospodarki w recesję.

Zdaniem Dadusha prezydent USA musiał odetchnąć z ulgą po ostatnim szczycie w Brukseli, podczas którego doszło do wstępnego porozumienia i po raz pierwszy od dłuższego czasu zrobiono poważny krok naprzód w kierunku wyjścia UE z kryzysu – zarówno dzięki rozluźnieniu warunków pomocy w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM), jak również uzgodnieniu bezpośredniej pomocy dla zadłużonych banków, bez pośredniczącego udziału rządów, oraz nowej regulacji i koordynacji działań europejskich banków pod egidą Europejskiego Banku Centralnego, co w sumie stanowić ma pierwszy krok na drodze do unii bankowej. Z drugiej strony, mimo pozytywnych sygnałów napływających z Brukseli, Dadush wskazuje na pewne czynniki, które mogą okazać się niepokojące.

Przede wszystkim nagła zmiana w stanowisku Francji – tj. odejście od dotychczasowego kursu, kładącego nacisk na reformy strukturalne i program oszczędnościowy, jako warunku uzyskania pomocy dla zadłużonych krajów – oznacza przekształcenie się dotychczasowej równowagi sił. Innymi słowy, obóz na czele którego stali Sarkozy i Merkel traci swoje znaczenie na rzecz nowego obozu, skoncentrowanego wokół Francji, Hiszpanii i Włoch, które otwarcie domagają się odejścia od polityki oszczędności i skoncentrowania się na wzroście gospodarczym. Osamotnione po ostatnich wyborach we Francji Niemcy w trakcie ostatniego szczytu musiały stawić czoła państwom o drugiej, trzeciej i czwartej co do wielkości gospodarce UE, jak również zakulisowym naciskom USA oraz wywieranej presji ze strony Wielkiej Brytanii i Komisji Europejskiej. W rezultacie Niemcy zaczynają wyglądać jak państwo wyalienowane, podczas gdy obóz anty-niemiecki „ma teraz przewagę i będzie odgrywać dużą rolę w wypełnieniu luki w umowie” dotyczącej wdrażania w życie postanowień szczytu.

Równocześnie brak pomocy ze strony USA (tu zachodzi swego rodzaju paradoks, iż reelekcja Obamy jest do pewnego stopnia zależna od rozwiązaniu kryzysu w UE, do czego sam Obama nie chce się przyłączyć), stanowiący również wymówkę dla Chin, powoduje, iż 500 miliardów euro w ramach ESM jest niewystarczające, aby skutecznie pomóc Hiszpanii i Włochom, których zadłużenie szacowane jest na 3 biliony euro. Ponieważ Niemcy nie są w stanie zrównoważyć brakujących środków finansowych, Dadush zastanawia się, czy liderzy UE zdecydują się na zakrojony na dużą skalę skup państwowych obligacji i dodruk pieniądza przez Europejski Bank Centralny. Jeśli tak, to czy „obywatele strefy euro, w tym p. Merkel, pozwolą swoim bankom centralnym na tak duże ryzyko? Czy są gotowi płacić za inflację?”.

Kolejne pytanie pozostawione bez odpowiedzi dotyczy oceny samego porozumienia zawartego w Brukseli. Dadush uważa, iż ten, kto uważa, że „u podstaw kryzysu euro leżą braki instytucjonalne – oraz słabości fiskalne i bankowe, które można znacznie zmniejszyć po prostu poprzez ich złączenie” – uzna, że na szczycie zrobiono krok w dobrą stronę. Niemniej sam autor artykułu jest zdania, iż „rdzeń kryzysu leży gdzie indziej – w niezdolności zagrożonych państw w utrzymaniu kompetetywności z Niemcami”. W opinii Dadusha rodzi to następne pytania, mianowicie, czy peryferiom uda się zmniejszyć różnicę kosztów jaka oddziela je od Niemiec i czy odsłonią swoje, do tej pory chronione, sektory gospodarki  i wystawią je na współzawodnictwo, czy też ruch w kierunku europejskiej unii fiskalnej i bankowej oznaczać będzie przekładanie wszystkiego na ostatnią chwilę i kontynuację przechwytywania państw przez grupy interesów? Zdaniem Dadusha historia euro jest zbyt krótka aby móc jednoznacznie odpowiedzieć na powyższe pytania.

W podsumowaniu, Dadush stwierdza, iż w krótkim okresie dla administracji Obamy każdy wynik szczytu, który zmniejsza prawdopodobieństwo globalnej recesji przed listopadowymi wyborami jest wyraźnie preferowany. Niemniej to, czego faktycznie Stany Zjednoczone bardzo potrzebują, to stabilny i silny europejski sojusznik, dlatego „podpieranie euro poprzez wysoce kontrowersyjne i potencjalnie inflacyjne umowy podatkowe i bankowe, wszystko bez odpowiednich gwarancji ze strony krajów na peryferiach Europy, [to] nie może produkować długoterminowej stabilności, która jest w interesie po obu stronach Atlantyku”. Kończąc dodaje on, iż na razie Merkel została pokonana, ale dopiero historia pokaże czy jej upór na stanowisku twardszych reform oszczędnościowych na peryferiach był błędem.

 

Źródło: http://nationalinterest.org/commentary/obamas-stake-brussels-7170

Opracował Sebastian Górka

 


Start Przegląd prasy i Internetu The National Interest: losy Obamy ważą się w Europie?