SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu Adam Tooze (Yale University): Niezrównoważony wzrost Niemiec

Adam Tooze (Yale University): Niezrównoważony wzrost Niemiec

Email Drukuj PDF

Mimo kryzysu w strefie euro, Niemcy wydają się być samotną wyspą fiskalnej stabilizacji w Europie. Kraj ten oferuje korzystne warunki dla inwestorów z całego świata, ma niskie zadłużenie i unika ruchów w sferze gospodarczej, które mogłyby spowodować destabilizację w pozostałej części kontynentu. Niemiecka gospodarka, charakteryzująca się rekordowym eksportem, rośnie stabilniej przez ćwierć ostatniej dekady. Jednakże Adam Tooze na łamach wrześniowo-październikowego numeru „Foreign Affairs” dowodzi, iż pod tym pozytywnym obrazem sytuacji Niemiec kryje się o wiele mniej optymistyczna prawda.

Zdaniem profesora Uniwersytetu Yale niemiecka gospodarka traci między innymi na tym, że Niemcy wiele zysków zainwestowali za granicą, dlatego fundusze wypłynęły z kraju, a krajowe inwestycje zmniejszyły się do najniższych poziomów. Porównując stan niemieckiej gospodarki w latach powojennych i obecnie, zauważa on, że dawniej Niemcy miały większe nadwyżki budżetu w kraju i mniej inwestowały za granicą niż obecnie. Ponadto Niemcy, jako jedno ze starzejących się i bogatych społeczeństw, zmagają się z ogromną ilością innych długoterminowych wyzwań, np. utrzymania zbalansowanych budżetów zarówno na poziomie stanowym, jak i federalnym, które byłyby zgodne z nowelizacją konstytucji z 2009 roku.

Niekorzystna dla Niemiec stała się również inwestycja w ochronę środowiska, którą państwo to zaczęło uważać za swój główny atut, jednakże w ostatnim czasie zostało w tej dziedzinie wyprzedzone m. in. przez USA, Koreę Północną, a nawet Chiny. Rząd niemiecki nie stara się również przeciwdziałać starzeniu się społeczeństwa, nie inwestuje w kapitał ludzki, nie dba o rozwój szkół i uniwersytetów, które są umieszczane na coraz niższych pozycjach w światowych rankingach. Niemieccy politycy, liderzy biznesowi i wyborcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że poziom krajowych inwestycji w Niemczech jest niski i jest to niekorzystne dla ich państwa, dlatego kanclerz Angela Merkel i jej rząd są często krytykowani za działania, które szkodzą rozwojowi inwestycji w kraju. Przeciwdziałając temu Berlin zaczął tworzyć obszerne strategie dotyczące opieki nad dziećmi i energii, których koszty sięgają milionów euro, ale ponieważ rząd federalny nie ma możliwości zwiększenia długu publicznego, kanclerz Merkel nie ma możliwości wcielenia swoich strategii w życie.

Według Tooze najrozsądniejszym obecnie działaniem będzie zapobieganie zmniejszeniu niemieckiej siły roboczej, a także znalezienie rozwiązania, które wspomoże wzrost demograficzny. Jednym z potencjalnych rozwiązań jest wzrost imigracji, dlatego też Niemcy zwiększyli możliwości rekrutacji nowych pracowników z zagranicy. W rezultacie, jak podaje autor, 35% dzieci urodzonych w tym kraju to potomkowie imigrantów, co z drugiej strony powoduje, iż Niemcy muszą się też borykać się z problemem multikulturowości. Innym sposobem na podtrzymanie niemieckiej siły roboczej byłaby zmiana rozwiązań dotyczących opieki nad dziećmi i ułatwienie kobietom wychowującym dzieci rozwijania ich kariery zawodowej. Jednakże kanclerz Merkel spotkała się ze sprzeciwami wobec prowadzenia takiej polityki, głównie ze strony konserwatywnego skrzydła CDU.

Ważnym elementem jest również polityka energetyczna, która przewiduje, że Niemcy do 2020 r. pokryją 35% potrzeb za pomocą energii odnawialnej, a wcześniej zainwestują spore sumy w energię ekologiczną. Koszty całego przedsięwzięcia powinny być alarmujące, jednak z drugiej strony taka skala inwestycji w kraju jest tym, czego potrzebują Niemcy, aby rozwijać się w sposób stabilny i zrównoważony. Odpowiadając na pytanie jak Niemcy powinny płacić za swoje inwestycje, prof. Tooze uważa, iż projekty długoterminowe powinny być finansowane za pomocą pożyczek, a Niemcy powinny mieć większe ku temu możliwości.

Obecnie Niemcy mają problemy z powodu nowelizacji ustawy o zbalansowanym budżecie, na którą w 2009 roku wyraziło zgodę 2/3 Bundestagu. Istnieją dwie możliwości, dzięki którym obecne pokolenie może zapewnić kolejnym generacjom bezpieczną przyszłość: jedno pozytywne, drugie negatywne. Według pozytywnego rozwiązania, obecne pokolenie nie pozostawia potomkom brzemienia długu publicznego, według negatywnego, zostawi ono kolejne pokolenia z problemem spłaty powiększonego długu publicznego. W 2009 roku przeważała wizja negatywna. Mimo że Berlin zauważył, że należy zwiększyć inwestycje, a rząd federalny posiada korzystne warunki finansowe, nie wykorzystano takiej szansy. Ta decyzja przyczyniła się również do powstania kryzysu. Jak wskazuje autor, kryzys w Berlinie dowiódł, że zrównoważona polityka finansowa musi składać się z dwóch składników: po pierwsze, wydatki na odpowiednio dużą skalę; po drugie, odpowiednia strategia wzrostu. Angela Merkel nie zdołała opracować sprzyjającej temu strategii wzrostu, a Niemcy stosując wspomnianą wcześniej politykę, stworzyli sytuację, w której wzrost gospodarczy mogą osiągnąć jedynie przez oszczędności i cięcia w budżecie.

Nawet jeżeli rządowi Angeli Merkel uda się przyczynić do masowego wzrostu inwestycji w sektorze prywatnym, przy publicznych inwestycjach finansowanych bez pożyczek, będzie on musiał zapłacić za swoje inwestycje m.in. podniesieniem podatków. Już obecnie, z powodu ciągłego zwiększania opłat Niemcy płacą za energię prawie trzy razy tyle, co Amerykanie, a koszty te w najbliższym czasie wzrosną jeszcze bardziej. Rozwiązaniem zmniejszającym ryzyko takich sytuacji może być partnerstwo publiczno-prywatne w tworzeniu strategicznych inwestycji, jednak również takie rozwiązanie może rodzić konflikty interesu. Przykładem takiej sytuacji może być niedawny konflikt między federalnym i stanowymi rządami dotyczący inwestycji w energię słoneczną, który zakończył się dla rządu federalnego koniecznością zaoferowania gwarantowanej ceny za energię z tych źródeł na najbliższe 20 lat.

Podsumowując, Tooze uważa, iż w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla Niemiec jest rozsądna strategia rozwoju zarówno dla ich kraju, jak i pozostałej części Europy. Strategia ta powinna traktować politykę oszczędności jako jedynie chwilową „terapię szokową”, natomiast, jeżeli Niemcy nadal będą unikać znaczących inwestycji, ich długoterminowe problemy zaczną się akumulować.

Źródło: http://www.foreignaffairs.com/articles/137834/adam-tooze/germanys-unsustainable-growth

Opracowała: Sylwia Nowosińska

 


Start Przegląd prasy i Internetu Adam Tooze (Yale University): Niezrównoważony wzrost Niemiec