SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu Daniel W. Drezner (Tufts University): Dlaczego politolodzy nie powinni działać tak jak ekonomiści?

Daniel W. Drezner (Tufts University): Dlaczego politolodzy nie powinni działać tak jak ekonomiści?

Email Drukuj PDF

Prof. Daniel W. Drezner z Tufts University, politolog, ekspert do spraw stosunków międzynaroowych i stały współpracownik „The Washington Post”, w artykule pt. Why political science can’t — and shouldn’t — be too much like economics rozważa status politologii jako dyscypliny traktowanej przez elity polityczne po macoszemu. Jego zdaniem, problem tkwi w naśladowaniu metodologii nauk ekonomicznych, co przynosi pewne korzyści, np. szeroką paletę badań statystycznych, natomiast źle wpływa na wizerunek i odbiór w debacie publicznej. A przecież, pisze prof. Drezner, wiarygodność ekonomistów została wyraźnie podważona przez kryzys z roku 2008. Wówczas tylko nieliczni eksperci byli w stanie przewidzieć skutki bańki spekulacyjnej, jaka powstała na amerykańskim rynku. Błędy popełniono także w kolejnych latach przy opracowywaniu koncepcji pro-oszczędnościowej, która została dostosowana do oczekiwań polityków, przynosząc katastrofalne skutki.

Jakie są, zdaniem politologa, przyczyny złych prognoz, formułowania szkodliwych recept? Po pierwsze, uprzedzenia. Po drugie, czysta arogancja ekonomistów, traktujących rozmaite gałęzie nauk społecznych protekcjonalnie czy wręcz pogardliwie. Wreszcie, kiedy ekonomiści starają się włączyć społeczeństwo w dyskusję o danej problematyce, zachowują się jak „ewangeliści”, których przekaz trafia z reguły do ludzi zamożnych i wpływowych. Jak pisze prof. Drezner: „Ekonomiści podzielają silny konsensus wokół zalet wolnego rynku, wolnego handlu, mobilności kapitału i przedsiębiorczości”, dlatego ich opinie i analizy cieszą się dużym zainteresowaniem przeze wszystkim ze strony nowoczesnego przemysłu.

W przeciwieństwie do ekonomistów, politolodzy nie oferują tak pozytywnych diagnoz, pomysłów czy badań. Na przykład analizy strukturalne w stosunkach międzynarodowych, wykazujące, że w ciągu kilkunastu ostatnich lat pole możliwości danego państwa się zmniejsza, nie mogą być przez polityków w szybki sposób spożytkowane. Z drugiej strony, stypendia poświęcone poszczególnym zmiennym, np. przywództwu politycznemu, nie są w równym stopniu dofinansowane i popularne. Taka dysproporcja powoduje, że w stosunkach międzynarodowych żadna partykularna polityka nie jest uznawana za naprawdę istotną. „Jest to światopogląd, o którym żaden decydenpt nie chce słyszeć” – konkluduje prof. Drezner.

Co mogą zrobić politolodzy? Skoro wyniki ich pracy są najczęściej źle odbierane przez opinię publiczną, potrzebna jest większa zdolność w ich przekazywaniu. Elitarność dyscypliny przedkłada się tu nad zdolność do zwrócenia społecznej uwagi na istotną problematykę. Po drugie, ważny jest język – w debacie publicznej terminy czy pojęcia naukowe mogą nie być właściwie rozumiane, ich przydatność ujawnia się oczywiście w debatach eksperckich. Dlatego dopóki politologia nie jest powszechnie traktowana jako nauka, jej reprezentanci powinni dostosować się do współczesnych norm komunikacyjnych i występować raczej jako intelektualiści, a nie naukowcy.

Źródło: www.washingtonpost.com/posteverything/wp/2015/09/03/why-political-science-cant-and-shouldnt-be-too-much-like-economics/

 


Start Przegląd prasy i Internetu Daniel W. Drezner (Tufts University): Dlaczego politolodzy nie powinni działać tak jak ekonomiści?