SPORY O KAPITALIZM

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Przegląd prasy i Internetu Co z tym kryzysem? Przegląd opinii

Co z tym kryzysem? Przegląd opinii

Email Drukuj PDF

 

W Europie nadciąga kryzys, który może doprowadzić do trwałego przewartościowania polityki Starego Kontynentu. Spowoduje je zapaść ekonomiczna wynikająca z kryzysu państwa dobrobytu i rozrośniętej polityki socjalnej. Powstaje pytanie – co pozostanie ze zjednoczonej Europy, jej wspólnej waluty i instytucji wspólnotowych, gdy opadną już popioły po wielkim ekonomiczno-społecznym pożarze?

Komentarze na temat sytuacji w Grecji ucichły, tymczasem okazuje się, że silnik ekonomiczny Europy – Niemcy – staje. Nowe dane na temat wzrostu PKB w tym kraju wywołały minorowe nastroje w niemieckim społeczeństwie[1].

Niemieckie PKB w ostatnim kwartale wzrosło tylko o 0,1 procenta. Eksperci spodziewali się wzrostu na poziomie co najmniej 0,5 procenta, co nie jest może wynikiem dobrym, ale zadowalającym w obliczu europejskiego odrętwienia ekonomicznego. Wskaźniki gospodarcze RFN są najgorsze od czasu kryzysu finansowego z 2008 roku.

Oznacza to, że główny mecenas finansowych akcji ratunkowych dla krajów peryferyjnych strefy Euro łapie zadyszkę i może wkrótce stracić tempo na dobre. Dla porównania gospodarka francuska stała w miejscu (wzrost zerowy) a hiszpańska wzrosła o 0,7 procent. Dziennikarze Deutsche Welle nazywają ten ostatni kraj ,,dzieckiem specjalnej troski'' strefy euro.

W prasie niemieckiej[2] wzmaga się niechęć wobec dalszego żyrowania pożyczek udzielanych kolejnym zagrożonym załamaniem budżetowym krajom. W kolejce stoją Hiszpania, Portugalia i Włochy (do tych ostatnich jeszcze wrócimy). Suddeutsche Zeitung pisze o nowym pomyśle stworzenia euroobligacji, które miałaby wykupić RFN i w ten sposób opłacić zadłużenie państw znajdujących się w tarapatach. Za wartość obligacji miałby ręczyć Europejski Fundusz Stabilności Finansowej. Według Suddeutsche Zeitung kanclerz Angela Merkel nie ma wyjścia – musi dalej finansować pożyczki dla krajów strefy euro, bo inaczej ta strefa przestanie istnieć. Brukowiec Bild podnosi larum - ,,(...)Nasze miliardy otrzymają zbankrutowane państwa. Będą one mogły odetchnąć i dalej żyć ponad stan. Zgodnie z zasadą: Niemcy przecież płacą?''. Stuttgarter Zeitung podkreśla, że eurobligacje nie są ,,cudownym rozwiązaniem', za jakie uważają je socjaldemokraci niemieccy. Cena za ich wdrożenie to rozmycie odpowiedzialności za dług pomiędzy wszystkie kraje strefy euro. Stan faktyczny nie miałby tutaj już nic do rzeczy. A zatem docelowo niemiecki obywatel byłby podobnie odpowiedzialny za dług co np. obywatel włoski, który miał dużo większy udział w jego kreowaniu i adekwatnie mniejszy w jego usuwaniu. Według dziennika byłaby to sytuacja chora.

Wygląda na to, że nawet jeśli Niemcy wykrzeszą w sobie wolę pomocy następnym potrzebującym je krajom, to być może nie będą w stanie jej udzielić ze względu na pogarszającą się sytuację ekonomiczną kraju.

A pomoc będzie coraz bardziej potrzebna. Według Uriego Dadusha z Carnegie Europe[3] Włochy są skazane na międzynarodową kroplówkę finansową – w innym wypadku ich budżet się załamie. Publicysta podkreśla, że same reformy budżetowe podjęte przez rząd Silvio Berlusconiego z pewnością nie wystarczą. Przedstawia alternatywę w postaci trzech scenariuszy – według niego każdy z nich ma swoje dobre i złe strony.

Koszt ratowania włoskiego i hiszpańskiego budżetu razem może wynieść do 1,4 biliona dolarów, co jest ekwiwalentem 25 procent PKB całej strefy euro. Brak wsparcia oznacza zapaść, która przeniosłaby się dalej do krajów związanych mocno z gospodarkami śródziemnomorskich bankrutów, czyli przede wszystkim do Francji, a dalej na całą strefę.

Dadush podsuwa trzy pomysły na reakcję. Pierwszy z nich to wykupienie długu włoskiego przez Europejski Bank Centralny, który na tę okazję dodrukowałby nowych Euro. Oznaczałoby to koniec suwerenności włoskiego rządu, który stałby się dłużnikiem organu europejskiego. Włochy mogłyby również zejść z drogi reform, uspokojone, że po raz kolejny ktoś załatwił sprawę za nich.

Druga opcja to spłacenie włoskiego długu przez kraje strefy euro. Wiązałoby się to z przeniesieniem większości odpowiedzialności za spłatę na kraje zdolne do jej realizacji, czyli na Niemcy, Holandię i Francję, które niekoniecznie zgodziłyby się na dalsze przyjmowanie na siebie kosztów błędów krajów śródziemnomorskich. Z drugiej strony, takie rozwiązanie niosłoby ze sobą pogłębioną zależność finansową, a co za tym idzie polityczną w ramach strefy, co uderzyłoby w suwerenność krajów dłużników.

Dadush bierze pod uwagę również trzecią opcję - ,,wezwanie kawalerii'', czyli zwrócenie się o pomoc do instytucji multilateralnych o skali międzynarodowej – G20 i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Sfinansowanie włoskiego długu przez te organy wiązałoby się z ostateczną utratą podmiotowości przez europejską wspólnotę walutową. W zamian za spłacenie długu G20 i MFW wprowadziłyby zapewne mechanizmy kontrolne obejmujace całą strefę, co ubliżałoby silnym  krajom do niej należącym i całkowicie pozbawiało inicjatywy kraje słabe. Byłby to ostateczny koniec Europy jako podmiotu ekonomicznego.

Według publicysty Carnegie Europe wyjściem jest scenariusz pośredni, łączący rozwiązania z trzech przedstawionych powyżej. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Niechęć, a niebawem i niewydolność silników ekonomicznych Europy może szybko wskazać jedyne możliwe rozwiązanie, które i tak niekoniecznie okaże się skuteczne. Według Heritage Foundation finansowanie długów pożyczkami nie może trwać w nieskończoność a upadek państw dobrobytu w Europie jest nieuchronny.

James Roberts i J.D. Foster z HF[4] twierdzą, że obecne załamanie jest efektem porażki polityki monetarnej unii walutowej na Starym Kontynencie. Uważają oni, że polityka przyjęta obecnie w celu walki z kryzysem budżetowym w krajach peryferyjnych strefy to oszukiwanie rynków kredytowych i nic więcej. Ich zdaniem nie można tego robić bez końca.

Publicyści dopatrują się wśród źródeł kryzysu społecznych efektów wprowadzenia ,,welfare state''. Zabezpieczenie socjalne, zamiast zabezpieczać a przez to motywować, rozleniwia i demobilizuje europejskie społeczeństwa. Szczególnie rozwinięte na południu mechanizmy wsparcia socjalnego były obiektem nadużyć, a same przez swą niewydolność zwiększały brzemię budżetowe które obecnie jest nie do udźwignięcia dla krajów grupy PIIGS (Portugalia Irlandia, Włochy – Italy, Grecja, Hiszpania – Spain). Alternatywa większe więzi w ramach euro lub upadek euro dla Amerykanów nie jest problemem. Nie boją się dyskutować o scenariuszu odejścia od euro przez kraje które nie są w stanie poradzić sobie z walutą dostosowaną do wydolności silniejszych, północnych gospodarek. Co ma spłonąć, niech spłonie – radzą publicyści HF. Odnoszą sytuację w Europie do powiększającego się sektora socjalnego w Stanach Zjednoczonych, który może wywołać podobne skutki dla amerykańskiego budżetu, co rozrosłe do niebotycznych rozmiarów europejskie ,,welfare state''. Wskazując na przykład europejski nawołują do zdecydowanych cięć budżetowych i reform systemowych, które pozwoliłyby USA uniknąć podobnego załamania.

Walter Laqueur z The National Interest dopatruje się[5] błędu wspólnoty europejskiej w stworzeniu wspólnoty ekonomicznej bez jednoczesnego wykreowania realnej komunii politycznej. Bez niej, jego zdaniem, więzi ekonomiczne są niewystarczająco podbudowane polityczną treścią i nie działają w rzeczywistości. To tutaj amerykański publicysta dopatruje się przyczyn upadku idei wspólnej waluty w Europie. Po drugiej wojnie światowej zapanował ,,fałszywy optymizm'' który usunął w kąt racjonalne myślenie o integracji europejskiej. Laqueur uważa, że przez ten brak realistycznej kalkulcji Starym Kontynentem zawładnęły utopijne projekty, nie biorące pod uwagę wzrastających problemów demograficznych i społecznych a wręcz podsycające je. Jego zdaniem jedynym wyjściem dla Europy jest stworzenie jednolitego przywództwa politycznego w Brukseli. Jest to pogląd odmienny od prezentowanego przez Heritage Foundation, które realne rozwiązanie widziałoby w przyjęciu przez każde państwo oddzielnie konsekwencji swojej błędnej polityki.

Bez względu na wybór drogi, Europa musi liczyć się z tym, że w końcu wypije kielich goryczy szykowany przez lata nieracjonalnej polityki. Z pozostałych po zapaści zgliszczy może wyłonić się jedynie nowe, silne superpaństwo lub odnowiona, spartykularyzowana Europa realistów.

Opracował Wojciech Jakóbik


[1] http://www.dw-world.de/dw/article/0,,15318825,00.html?maca=pol-rss-pol-all-1492-rdf

[2] http://www.dw-world.de/dw/article/0,,15318217,00.html?maca=pol-rss-pol-all-1492-rdf

[3] http://carnegieeurope.eu/publications/?fa=45348

[4] http://www.heritage.org/Research/Reports/2011/08/Europes-Debt-Crisis-Signals-Collapse-of-Social-Welfare-State

[5] http://nationalinterest.org/commentary/why-the-euro-the-least-europes-worries-5767

 


Start Przegląd prasy i Internetu Co z tym kryzysem? Przegląd opinii